czwartek, 7 lipca 2016

Niesamowita oranżada z chabra bławatka


Cześć!

Chaber bławatek należy do moich ulubionych kwiatów od dziecięcych lat. Razem ze złocieniem był głównym bohaterem bukietów, które dawałam mojej mamie z okazji Dnia Matki. Przez wiele lat nawet nie wiedziałam, że chabry są jadalnymi kwiatami.

To piękne niebieskie kwiaty, które w moich rodzinnych stronach są wplatane w wianki, a dzieci sypią nimi na Boże Ciało (sama pamiętam, że jak byłam mała to siedziałam w rowie i je rwałam do koszyka). Lubią rosnąć w polu pszenicy i czasami w rzepaku. Znaczy się rosły - bo teraz przez pestycydy jest ich bardzo mało, a wielka szkoda, ponieważ to bardzo piękne i pomocne kwiatuszki :)

Właściwości 

Długo szukałam opisu przedstawiającego składniki chabra w języku "nie-chemicznym". Raczej na próżno. Zatem jest to informacja dla tych,którzy rozumieją ten "język".

Składniki: śluzy, glikozydy, garbniki, barwnik antocyjanowy (cyjanina), centauryna,  cukry (kwas galakturonowy, arabinoza, glukoza, ramnoza, galaktoza). flawonoidy (m.in. apigenino-glukozo-glukuronid), sole mineralne (m.in. dużo manganu).


Zastosowanie: w ziołolecznictwie, kosmetyce i kulinarnie wykorzystuje się przede wszystkim same płatki chabra bławatka.

W leczeniu kwiaty bławatka pomagają w stanach zapalnych nerek, dróg moczowych, skąpomoczu oraz obrzękach. Dominujący składnik chabra - centauryna, ma działanie silnie przeciwrodnikowe, łagodzące i przeciwzapalne. Wyciąg wodny z płatków działa odtruwająco.  

W książce dr Ożarowskiego jest napisane, że płatki chabra stosuje się:
"zewnętrznie — w stanach zapalnych oczu, a więc w zapaleniu brzegów powiek (blepharitis marginalis), zapaleniu spojówek (conjunctivitis),wiosennym zapaleniu spojówek (conjunctivitis vernalis), nadwrażliwości na promienie słoneczne i promieniowanie z ekranów telewizyjnych"
Dlatego warto robić sobie okłady, z tych pięknych modrych kwiatuszków. Szczególnie jeśli od komputera, telewizji czy smartfona bolą cię oczy. A jeżeli tworzysz własne kosmetyki, np. kremy pod oczy, to nie zapomnij o bławatku, ponieważ często stosuje się do  przy produkcji maści do oczu i kremów do pielęgnacji okolic oczu. Na bazie wyciągu wodnego z kwiatów chabra bławatka produkowane są krople do oczu o działaniu ściągającym, usuwającym podrażnienia i przekrwienie. 

Ponadto warto stosować bławatka w pielęgnacji włosów. Jego płatki posiadają właściwości łagodnie myjące, pomagają przy usuwaniu łupieżu i  wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Należy również pamiętać, że jest cenny dla osób z siwymi i blond włosami. Zwarta w tych kwiatach cyjanina niweluje odcień żółci i nadaje włosom jasny, popielatoniebieski kolor. Ja już się spotkałam z tym, że ekstrakty z chabra są składnikami produktów do włosów farbowanych na blond - szczególnie tzw. "platynowych blondynek" :) Jeżeli nie chcecie wydawać pieniędzy na takie kosmetyki, to zachęcam do robienia chabrowych płukanek  do włosów po kąpieli.

Oprócz tego chaber jest cenionym przez pediatrów, delikatnym środkiem wspomagającym leczenie małych dzieci :)

To tyle w kwestii zdrowotnych właściwości modrego kwiatka - zapraszam do tej smaczniejszej części dzisiejszego postu...

Przepis na oranżadę z chabra bławatka

Ja osobiście przetestowałam dwa przepisy z dwóch różnych źródeł na ten pyszny napój. Zdecydowanie lepszy okazał się przepis Łukasza Łuczaja.

Składniki:
  • 1 litrowy słoik wypełniony w 3\4 płatkami chabra
  • 20 łyżeczek cukru
  • trochę soku z cytryny
  • 1 litr letniej wody

Na początku dobrze jest odmierzyć osobno niecały litr letniej wody (może być gorąca, ale wtedy trzeba poczekać, aż ostygnie inaczej zabijesz bakterie odpowiadające za fermentacje) i wymieszać z cukrem. Dodać trochę soku z cytryny i zalać nasze chabry naszym syropkiem. Słoik zakręcić i pozostawić na 3 - 5 dni w suchym miejscu. Ja schowałam do szafki. Po jednej nocy można zauważyć zmianę koloru. Dopiero po 3 dniach większość płatków traci swój piękny niebieski kolor.

Tutaj możemy stworzyć 2 warianty. Lemoniadkę albo oranżadę. 
Jeżeli chcemy lemoniadkę to nasz słoik należy odkręcać kilka razy dziennie, w celu odgazowaniu naszego napoju.

Natomiast jeżeli, zależy ci na oranżadzie to odkręcaj słoik raz dziennie lub według uznania. Jednakże trzeba to robić, ponieważ w przeciwnym wypadku, słoik z chabrowym napojem może eksplodować. 
Po kilku dniach możesz się cieszyć pyszną, słodką, chabrową oranżadą :)
Smacznego ;)

To jeszcze nie koniec! Poniżej jest pewna ciekawostka :)

Dlaczego niebieskie chabry dają różową oranżadę?

Nie wiem jak was, ale mnie bardzo zaciekawiło dlaczego chabry nie pozostają niebieskie w połączeniu z wodą i cukrem. Na ratunek przyspieszył mi oczywiście Wujek Google. 

Chabry zawierają w sobie antocyjany, a dokładniej cyjanidyne niebieską, czyli naturalne barwniki pochodzenia roślinnego rozpuszczalne w wodzie. W zależności od pH soku komórkowego mają barwę: w przypadku pH poniżej 7 (kwaśne)czerwoną, a w pH obojętnym lub zasadowym (pH > 7) mają barwę niebieską lub fioletową.  

Jeśli się przyjrzysz zobaczysz urocze, małe różowe bąbelki, co świadczy że mój napój jest naturalnie gazowany ;)
Jeśli jednak występują one w kompleksie z jonami glinu lub żelaza, to mimo kwaśnego odczynu środowiska, również mają barwę niebieską. Tak jest np. w kwiatach chabra bławatka cyjanidyna nadaje barwę niebieską. Więc chabry wrzucone do wody z cukrem po kilku dniach zmieniają swoją kolor z niebieskiego na różowy, ponieważ pozbawione są jonów glinu lub żelaza. 

Na szczęście chabry kwitną od czerwca do września, więc możemy cieszyć się smakiem cudownej różowej oranżady z niebieskich bławatków przez całe lato.

Wszystkim, którzy mają już wakacje serdecznie pozdrawiam!
Zachęcam was również do stworzenia cudownie, orzeźwiającej, chabrowej oranżadki! :)  


Basia

Bibliografia
http://rozanski.li/726/flos-cyani-kwiat-blawatka/
http://www.panacea.pl/articles.php?id=3405
http://lukaszluczaj.pl/napoj-z-platkow-chabra-blawatka/
M. Gorzkowska, "Zioła, jak zbierać, przetwarzać, stosować, Wyd. BOSZ, Olszanica 2015
J. Kwaśniewska, J. Skulimowski, H. Tumiłowicz, "Poradnik Zbieracza Ziół", Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego, Warszawa 1956.

niedziela, 26 czerwca 2016

A On spełni pragnienia twego serca...

Cześć!

Dzisiejszy post miał być o czymś innym. Bo od ponad tygodnia przygotowuje wpis o bardzo ładnym, modrym kwiatku: chabrze bławatku. Jadnak nocne rozmowy potrafią zmienić plany :D

Dziś chciałbym się podzielić z wami pewnymi słowami - szczególnie, że dziś jest niedziela. Te słowa otrzymałam rok temu. Tak. Słowa również można otrzymać, a nie tylko usłyszeć. 

Dostałam je od mojego Przyjaciela (tego najlepszego): 

Bardzo polubiłam to zdjęcie, więc pomyślałam, że będzie pasować jako tło ;)

Bardzo lubię te słowa. Pochodzą z Księgi Psalmów, które dawno dawno temu napisał (w sumie to wyśpiewał) mądry król Dawid. Jeśli można powiedzieć, że Księgi w Piśmie Świętym to takie rozdziały, to Psalmy należą do tych moich ulubionych rozdziałów. :)

Te Słowa napawają mnie radością, nadzieją i pokojem. Ufnością.
Lubię się nimi modlić.
Pokrzepia mnie każdy wyraz tego psalmu.

Szczególnie, że ostatnio (długie te "ostatnio"), czyli jakiś rok(?) mam zamroczone oczy i nie wiele widzę. Czytaj: jestem ślepa jak kura i nie ogarniam. Masz tak czasem?

Dlatego chwytam się tych słów, jak tonący brzytwy.
Mój kolega (ciekawe czy będzie się śmiał, jeśli to przeczyta) zapytał mnie: i co masz jeszcze palce?
A ja mogłabym rzec, że mam wszystkie palce i nie tylko! Bo gdyby nie wyglądałoby to głupio to wyrosłaby mi dodatkowa para rąk.

Przeczytałam tylko początek Dzienniczka św. Faustyny (mówią, że to genialna książka, kiedyś przeczytam ją całą) i najbardziej dotarło do mnie to, że Pan Bóg od Faustyny chciał ufności. Co bardzo mocno łączy się z miłością. Bo jeśli ufasz to możesz pokochać, a jeśli kochasz to słuchasz - jesteś posłuszny temu kogo kochasz.
Staram się wzbudzać w sobie tą ufność. Miłość też. Z posłuszeństwem bywa gorzej...
A wiem, że ludzie mają problem z zaufaniem - szczególnie jeśli kiedyś zawiedli się na innych ludziach.

Ale Pan Bóg jest inny. Jest dobry, wierny, łagodny i bardzo kochany!
Wiem, że nie zostawi mnie"na lodzie".
Wiem, że mnie zna.
Zna moje zalety i wady. Moje sukcesy i błędy. Oj, czasem bardzo głupie błędy.
I moje dziwne kocie drogi (kocie - bo koty chodzą własnymi drogami).
Wiem, że On wie jakie lody lubię najbardziej, o której chodzę spać (i doskonale wie, że bardzo lubię spać). I chodź ja Go nie rozumiem, przy Nim czuję się zrozumiana. Co przy innych ludziach zdarza się to tak rzadko, jeśli w ogóle.
W tym roku pomógł mi z bardzo wieloma rzeczami. Błahymi drobnostkami i decyzjami zmieniającymi moje życie. Może się kiedyś nimi z wami podzielę, ale - mój drogi Czytelniku, znamy się zbyt krótko, bym wyjawiła ci wszystkie tajemnice.

Wiem, że zna Ciebie.

"Jesteś dla mnie cenny,
otoczyłem cię chwałą i obdarzyłem miłością."
Iz 43, 4 


Jezus jest moim najlepszym Przyjacielem.
I choć często jestem na siebie zła, za to że ja jestem taką beznadziejną przyjaciółką
wiem, że On i tak mnie lubi.

A Ty zapamiętałeś jakieś ważne słowa w swoim życiu? Kim dla Ciebie jest Pan Jezus?
Basia

P.S. To pierwszy taki mój wpis, więc proszę o wyrozumiałość.
I wybaczcie, że jest to takie chaotyczne, może użyłam zbyt dużo skrótów myślowych?
Mam nadzieje, że nie napisałam żadnej herezji :D

niedziela, 19 czerwca 2016

Brzask, Jutrzenka, Poranek

To pora dnia, sam zaledwie jego zalążek, początek znana nielicznym ludziom.

Świat wkoło zaspany. Ciężkie od rosy trawy i pola. Wieś okryta mgłą. Sen.
Flora śpi. Zwinięty w rulon ślaz i to oczekiwanie na pierwsze kwitnienie nagietka. Ale smak, zimnych, soczystych słodkich malin i zapach ziół z małego ogródka budzi jeszcze większą tęsknotę i jednocześnie radość. Już niedługo pełnia lata, Wakacje. Czas podróży...
Jednakże dobrze jest się cieszyć tym spokojem, ciszą przerywaną świergotem ptaków. Myśli są takie świeże, rześkie. Można chłonąć chłód poranka. Cieszyć się tym pięknem. 

Ale po drugiej stronie nieba budzą się pierwsze kolory. Na początku nieśmiały ciemny róż, wymieszany z pomarańczą i bladym - w kolorze słomy niebem. Potem bucha mocna ognista czerwień, która tuli do siebie żarliwy bursztyn i soczysty orange,

 Potem chmury zdobią swe szaty w szary błękit spadający na fuksję. Świat nabiera barw. Czuć napięcie w powietrzu. Oczekiwany gość niedługo się zjawi. 
To narastające oczekiwanie.
W sercu budzi się piosenka z lat dzieciństw.
Chorałem dzwonków dzień rozkwita, 
jeszcze od rosy rzęsy mokre
we mgle turkoce pierwsza bryka
słońce wyrusza na włóczęgę.
Jest!
Rozlewa się czyste złoto na niebie. Płynne złoto o ciepłej miodowej barwie. Tak jakby zjawił się sam Bóg. Światłość.
Rozlewa swe promienie miłości na cały świat.
Na mój mały cały świat. 
I na tą prostą drogę prowadzącą do mojego ukochanego miejsca na świecie
 Do domu.

 Basia
Słońce swe pierwsze promienie nieśmiało wypuściło o 4:38.
Świat obudził się o 4:46 

niedziela, 12 czerwca 2016

Aromatyczna róża zamknięta w szkle

Pachnąca, aromatyczna, zamknięta w butelce. Gęsta, słodka jak miód, romantyczna. 
Róża.
O tym niezwykłym kwiecie i krzewie zawsze mogę pisać. 

Kiedyś nie przepadałam za tym kwiatem. Wydawał mi się taki oklepany, pospolity, przewidywalny, komercyjny. Symbol walentynek mylonych z miłością. Dopiero, kiedy poznałam i przyjrzałam się róży: tej z kwiaciarni, z ogrodu i tej dzikiej to... zakochałam się w niej.

Róża - symbol miłości

Zrozumiałam, dlaczego jest symbolem miłości.

Dzika róża ma płatki w kształcie serca, a barwa płatków utożsamiana jest z namiętnością. Szczególnie róż i czerwo to kolory krwi, serca, ust, policzków, czyli części ciała kojarzące się z miłością fizyczną.

Oryginalny prawdziwy olejek różany jest w aromaterapii jest lekiem używanym na problemy z sercem, nastrojem, melancholią. Róży używa się w przypadku złamanego serca i bólu emocjonalnego oraz przygnębienia, lekkiej depresji, nerwicy, permanentnego stresu i żałoby.

Co prawda taki olejek jest bardzo drogi. Jednakże wcale nie trzeba go mieć - wystarczy przyjść do krzewu róży i chłonąć całą sobą ten cudowny zapach. W dodatku, jeśli masz złamane serce możesz się jej wyżalić - powiedzieć co leży ci na sercu. Chociaż ja osobiście polecam, aby zamiast żalić się krzewie róży, wszystko to powiedzieć Najświętszej Maryi, która od wieków związana jest z różą i właśnie ten kwiat jest Jej symbolem. Bo kto nas lepiej zrozumie jak druga kobieta? A Ona w dodatku przekaże to swojemu Synowi - a On to już działa cuda!

Ja jednak znam inne sposoby na zachowanie tego cudownego, różanego aromatu. Wystarczy zamknąć ją w szkle razem z cukrem i wodą!

Właściwości Róży 
Nie dzika - oswojona
jak stara dobra żona
kiedy jest bardzo źle
da witaminę Ce
(ks. Jan Twardowski, Zielnik)
Od starożytności uważano różę za "lek na wszystko". Działa rozkurczowo, łagodnie moczopędnie i żółciopędneRóża chroni przed zatruciami, wspomaga detoksykacje organizmu, ma silne właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne.

Płatki róży stosuje się na lekkie stany zapalne jamy ustnej i gardła, dolegliwościach menstruacyjnych. Działa wspomagająco w chorobach zakaźnych, zaburzeniach krążenia, i przemiany materii

Róża ma działanie wzmacniające i witaminizujące. Jej płatki zawierają terpeny, glikozydy i flawonoidy, m. in. kwercetynę i antocyjaniny. Są bardzo bogate w witaminę C, taniny oraz olejki eteryczne (cytronelol, geraniol, nonadekan, nerol).

kosmetyce używa się wody różanej, jako antyseptyczny tonik do wygładzenia skóry, szczególnie suchej, podrażnionej i wrażliwej. 
Dostałam powiadomienie od Google o przeróbce tego zdjęcia - muszę przyznać, że ciekawy efekt :)
Przepis na konfiturę jest moim sprawdzonym od 3 lat przepisem, którego inspirację czerpałam z blogu Klaudyny Hebdy. Mój przepis jest nieco zmodyfikowany. Jednakże istnieje zasada, że cukru daje się cztery razy więcej niż jest płatków. Ważne, żeby zważyć nasz cenny skarb, czyli płatki aromatycznej róży , ponieważ zajmują dużo objętości, a tak niewiele ważą.
Konfitura z płatków róży

Potrzebujemy:
  • 25 dag róży pachnącej
  • 100 dag, czyli 1 kg cukru
  • 10 g, czyli 1 dag kwasku cytrynowego
  • pół litra wody
Na początku oczyszczamy je z pyłków, niepotrzepanych listków i zostawiamy rozłożone na gazecie, aby wszystkie robaczki opuściły naszą cenną różę. Następnie ważymy nasze płatki, które zbieraliśmy w trudzie. Zdziwicie się, że tam mało ważą, a tyle miejsca zajmują. Potem w dużej misce mniemy płatki z kwaskiem cytrynowym tak długo, aż puści sok. Ja osobiście jeszcze się nie doczekałam soku mnąc płatki tylko z kwaskiem, więc zawsze sypię trochę cukru. Gdy nasze płatki będą mokre od  własnego soku, wtedy upychamy wszystko do szklanki. Cały nasz skarb zmieści się w jednej szklance! Zostawiamy przykryte płatki na noc. 

Następnego dnia gotujemy wodę z cukrem na rzadki syrop i wrzucamy do gotującego się syropu zmięte płatki róży. Gotujemy na małym ogniu cięgle mieszając, aby się nie przypaliło, aż konfitura zgęstnieje. Ja moje płatki lubię zmielić blenderem, ale takie całe też są cudowne. Gorącą konfiturę przekładamy do czystych i wyparzonych słoiczków - jeśli jest taka potrzeba to pasteryzujemy.

W tym roku moje pierwsze zbiory płatków róży były bardzo owocne - udało mi się zebrać prawie 75 dag płatków róży - czyli jeden duży koszyk Z takiej ilości udało mi się zrobić 5 litrów przetworów róży, czyli ponad 2 litry gęstego, mega słodkiego syropu różanego oraz niecałe 3 litry konfitury z płatków róży.  A to dopiero początek. 

Okazało się, że konfitura wyszła bardzo rzadka, więc przecedziłam ją przez sitko: gęste płatki trafiły do słoiczków. Zbyt rzadka konfitura nie nadawałaby się do pączków. Natomiast gęsty syrop od razu przelewałam do szklanych, romantycznych buteleczek. Takim o to prostym sposobem za jednym razem otrzymałam pyszną różaną konfiturę i gęsty, aromatyczny syrop. Smacznego!
Basia
Bibliografia:
M. Gorzkowska, "Zioła, jak zbierać, przetwarzać, stosować, Wyd. BOSZ, Olszanica 2015
Ł. Łuczaj, "Dzika kuchnia", Wyd. Nasza Księgarnia, 2013
M. Kalemba - Drożdż, "Jadalne kwiaty", Wyd. Pascal 2016
http://klaudynahebda.pl/roza-konfitura/
http://www.panacea.pl/articles.php?id=52

środa, 18 maja 2016

Zioła, które można zbierać w maju

Cześć!

Maj jest miesiącem niesamowicie obfitym w różnorodne rośliny - szczególnie, że te związki lecznicze ziół mają największą zawartość i są bardzo smaczne! No może nie wszystkie rośliny są smaczne, ale myślę, że wiele z nich :)

Maj jest cudownym czasem kwitnienia drzew. Uwielbiam kwitnące jabłonie, kasztanowce, bzy lilaki i czarny bez. Warto zbierać kwiaty drzew owocowych i komponować z nich pyszne, o owocowym aromacie herbatki. Czytałam, że bardzo wartościową herbatką, jest napar z kwiatu głogu, który własnie teraz kwitnie.

Do tej pory zebrałam kwiaty mniszka lekarskiego, jasnoty purpurowej, kwiaty wiśni i jabłoni, kasztanowca. Uwielbiam zapach ususzonych kwiatów jabłoni - pachną obłędnie! A z kasztanowców przygotowałam preparat antypajączkowy do nóg - mam nadzieję niedługo go wam pokazać.

Chciałam również "zapolować" na kwiaty głogu (w tamtym roku nie zdążyłam) i bzu. Najbardziej lubię odmianę w białe kwiaty - są przepiękne!

Zastanawiam się nad kupnem książki "Jadalne kwiaty" Małgorzaty Kalemby - Drożdż. Dokładnie przejrzałam ją dzisiaj w empiku. Czy ktoś mógłby się podzielić swoją opinią na temat książki?

Ach! Czy ta kwitnąca jabłoń bogato obsypana kwiatami nie jest piękna?

Basia


Bibliografia:
J. Kwaśniewska, J. Skulimowski, H. Tumiłowicz, "Poradnik Zbieracza Ziół", Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego, Warszawa 1956.
M. Gorzkowska, "Zioła, jak zbierać, przetwarzać, stosować, Wyd. BOSZ, Olszanica 2015
Ł. Łuczaj, "Dzika kuchnia", Wyd. Nasza Księgarnia, 2013
J. Schulz, E. Uberhuber, "Leki z Bożej Apteki", Wyd. Znaki Czasu, Warszawa 1987

sobota, 30 kwietnia 2016

Pani Pokrzywa

Cześć!

Niedawno pisałam wam o pysznej zupie szczawiowo - pokrzywowej! Dlatego dziś chciałam wam więcej powiedzieć o tej niesamowitej roślinie.

W dzieciństwie starsze pokolenie z mojej malutkiej wsi mówiło mi, że jeżeli poparzysz sobie ręce pokrzywą, to dobrze, ponieważ zdrowo wpływa na skórę. I oczywiście nie możesz się podrapać ponieważ wtedy nie zadziała (?!).

Moja babcia ciachała pokrzywę razem z liśćmi buraka cukrowego i podawała ją świniom. Pamiętam jak pomagaliśmy jej w kręceniu korbą w maszynie, która siekała wszystko.
Jako dzieciaki robiliśmy sobie psikusy, czyli tak zwaną pokrzywkę, czyli dwoma rękoma łapaliśmy rękę kolegi i przekręcaliśmy przeciwne strony - czy ktoś to robił oprócz nas?!
Z pokrzywą związana jest również jedna z najpiękniejszych bajek Hansa Christisana Andersena "Dzikie Łabędzie" - opowieść o pięknej, kochanej siostrze Elizie i o jej jedenastu dobrych braci. Życzę każdemu z was takiej siostry!

Delikatnymi rękami brała wstrętne pokrzywy. Paliły jak ogień, wielkie pęcherze pokryły jej ręce i ramiona, ale znosiła wszystko chętnie, aby tylko wyzwolić braci. Każdą pokrzywę deptała bosymi nogami i plotła zielone włókna.

Pokrzywy, jednak nie są, aż tak wstrętne jak opisuje je H.Ch. Anderson.


Pokrzywę z powodzeniem możemy zaliczyć  do roślin królewskich. Najwięcej substancji czynnych zawiera pokrzywa majowa, dlatego poświęć kilka majowych dni na zaprzyjaźnienie się z Panią Pokrzywą.

Historia

Choć pokrzywa dla wielu ludzi to uciążliwy chwast, należy ona do najbardziej znanych i wykorzystywanych roślin od zarania dziejów. W starożytności jej zbawienne dla organizmu właściwości opisywali Dioskurides i Piliniusz. Ojciec medycyny Hipokrates twierdził, że oczyszcza krew. W średniowieczu jej właściwości opisywała Św. Hildegarda z Bingen (którą osobiście bardzo lubię) - mówiła, że należy do ziół rozgrzewających i osuszających - zalecała aby używać jej na krwawienia, brak pamięci, kamienie w nerkach potencję, czy jako warzywo. Od XII do XVII wieku robiono z niej ubrania - później oczywiście wyparła ją bawełna. Choć ponoć do dziś chętnie używa się jej do produkcji sieci rybackich, ponieważ materiał z pokrzywy jest mocny, nienasiąkła i nie gnije. 

Dawniej, jako warzywo traktowano ją całej Polsce, jak i w północnej i wschodniej Europie. Na przełomie XIX i XX wieku traktowano ją jako pożywienie głodowe.

Właściwości

Pokrzywa zawiera witaminy C, A i K, chlorofil, związki garbnikowe, kwas mrówkowy, krzemionkę, śluzy, woski, sole mineralne, barwniki i inne. 


Przede wszystkim jest lekiem krwi - zwiększa poziom żelaza i pobudza organizm do produkcji czerwonych krwinek. Za tą właściwość odpowiedzialny jest chlorofil pokrzywy, czyli taka "roślinna hemoglobina", a witamina C pomaga w lepszym wchłanianiu się żelaza.. Dzięki temu jest znacznie łatwiej przyswajalna niż żelazo w tabletkach. Jest lekiem witaminowym, krzemionkowym, krwiotwórczy i tamujący krwawienie.  Dobrze jest stosować ją przy małokrwistości, spadku odporności, (grypa, odra), w stanach uszkodzenia miąższu wątroby, w chorobach gośćcowych, kamicy nerkowej, w przypadku złej przemiany materii, w bólach reumatycznych, chorób gruczołu krokowego, wątroby, śledziony, trzustki, w schorzeniach wyniszczających ustrój. Jest pomocna dla alergików i chorych na katar sienny. 

Pokrzywa posiada działanie:

  • antybiotyczne, czyli pomaga w gojeniu się ran i owrzodzeń, np. przy gronkowcu złocistym na które przykłada się rozdrobnione soczyste liście.
  • insulinobodobne, czyli napar podawany w umiarkowanych ilościach znacznie obniża poziom cukru w moczu , ale większe dawki znoszą to działanie.
  • oczyszcza organizm z toksyn i kwasu moczowego, wzmacnia układ odpornościowy, łagodzi obrzęki i skurcze oraz działa przeciwnowotworowo. Istnieje kuracja wiosenna, oczyszczającą organizm z toksyn nagromadzonych przez zimę: należy przez 3 miesiące dwa razy dziennie pić herbatę pokrzywową.
Ponad to przeczytałam, że miód pokrzywowy ma niesamowite działanie na organizm. Mam nadzieję przygotować taki miodek, wtedy opowiem o tym coś więcej. 
Ciekawostka: poparzenia pokrzywą można załagodzić pocierając piekące miejsce zgniecionymi liśćmi szczawiu tępolistnego (Rumex obtusifolius) - jest inny szczaw niż ten  którego robimy zupę

Zastosowanie Pokrzywy

Lecznicze

WaWedług św. Hildegardy z Bingen olejek pokrzywowy pomaga na koncentracje i zapominanie (taką kurację zacznę miesiąc przed sesją, mam nadzieję że pomoże). Nasączony sokiem pokrzywy wacik umieszczony w dziurce od nosa natychmiast tamuje krwawienie. Natomiast szcypta suszonych liści pokrzywy wysypanę na kromkę chleba z masłem (może warto zrobić masło pokrzywowe?) pomaga na zbyt obfite miesiączki - w ciągu dnia jemy 2 kromki. 

W kuchni

Zaletą pokrzywy jest to, że rośnie wszędzie, szalonym tempie i DUŻO. Zatem spokojnie możemy zbierać dużych ilościach i robić zapasy na zimę już teraz - póki ma młode, pyszne listki i dużo witamin  .
Z pokrzywy tak naprawdę możemy robić wszystko: od piwa, herbaty, zupy, szpinaku, po sałatki, składniki pizzy do chleba, a nawet tarty. Problemem jest szorstka tekstura, więc dobrze ją pokroić lub sparzyć.
Polecam robić z niego herbatki - bardzo pyszne (warto jest zebrać pokrzywy na susz i przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku suszoną pokrzywę - herbatę). Taką kurację wzmacniająco - oczyszczającą stosuje się 3 miesiące, a potem należy zrobić miesiąc przerwy.
Ja dodaje ją do zup (pokrzywowych, warzywnych, wiosennych, botwinki i zupy-kremy). Przygotowuję potrawę a'la szpinak (bardzo smaczny z ziemniaczkami). Liście (najlepiej młode) warto dodawać do wiosennych sałatek (pokrzywa, która leży kilka godzin lub dzień już nie parzy, a posiekana i przechowywana w lodówce wygląda całkiem smacznie.). Z suszoną pokrzywę można dodawać do jajecznicy - choć szczerze mówiąc - nie posmakowała mi zbytnio, ale spróbuję z młodą świeżą pokrzywą. Jeżeli ktoś lubi ziołowe octy może wykonać ocet pokrzywowy. Ponad to warto jest pić sok z pokrzywy.

Niedługo pokażę wam w jaki sposób przygotować z pokrzywy potrawę a'la szpinak i bazę do zup, potraw z makaronu itp. którą spokojnie można przechowywać w zamrażarce. 

W kosmetyce

Całą pokrzywę (ziele+korzeń+nasiona) z powodzeniem używa się w pielęgnacji włosów. W sklepie można kupić wodę pokrzywową na porost włosów, albo przygotować ją samemu. Warto czasami robić płukanki z pokrzywy - lub jeszcze lepiej płukanki z octu pokrzywowego, którego również możemy dodać do szamponu.Pokrzywy lepiej jest używać do włosów przetłuszczających się lub normalnych i to samo tyczy się skóry - cera tłusta lub normalna, ponieważ ma właściwości mocno oczyszczające. 
Jeżeli obawiamy się wysuszających właściwości pokrzywy można zrobić z niej macerat pokrzywowy. Na tym blogu zamierzam pokazać w jaki sposób można wykonać ciekawe półprodukty (np. macerat pokrzywowy, ocet pokrzywowy) i produkty końcowe (np. krem) z tego ziela.
Uwaga! Nie poleca się używania świeżej pokrzywy blondynkom, ponieważ może zafarbować włosy na zielono - natomiast spokojnie można używać jej korzenia, który bardziej stosuje się na porost włosów. 

W ogrodnictwie

Do wzmacniania roślin stosuje się słynną gnojówkę pokrzywową, którą moja mama podlewa pomidory, ale pokrzywa nie jest jedyną rośliną, która można wykorzystać w ten sposób. W domu, rośliny doniczkowe dobrze jest podlewać naparem pokrzywowo - rumiankowym, ponieważ wzmacnia  rośliny i chroni ziemię przed grzybami (trzeba być systematycznym a efekty widać po pół roku\jednym roku).
Edit: Moja mama mówi że fasola nie lubi pokrzywy i nie należy podlewać jej nawozem pokrzywowym.


Ja już rozpoczęłam weekend majowy i choć w dużej mierze spędzę go przed laptopem pisząc pracę licencjacką to polecam wam zebrać sobie: 
  • zapasy pokrzywy - ponieważ ma bardzo bogate zastosowanie jak widać powyżej ;) 
  • kwiaty mlecza - ja już zebrałam swoją porcję mniszka i w tym roku zrobię nowe wariację syropu z mniszka, ale jeżeli nie możesz się doczekać to  przeczytaj ten przepis o miodzie z mniszka lekarskiego.
  • ziele gwiazdnicy - zrobimy z niej gwiazdnica a'la szpinak - w kuchni można ją wykorzystywać bardzo podobnie do pokrzywy
  • liście - a przede wszystkim korzenie żywokostu - nauczę was przygotowywać półprodukty do wykonania maści na bolące kości, mięśnie i siniaki.

A wy w jaki sposób korzystacie z pokrzywy? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :)

Basia

Bibliografia:
J. Kwaśniewska, Jskulimowski, H. Tumiłowicz, "Poradnik Zbieracza Ziół", Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego, Warszawa 1956.
M. Gorzkowska, "Zioła, jak zbierać, przetwarzać, stosować, Wyd. BOSZ, Olszanica 2015
Ł. Łuczaj, "Dzika kuchnia", Wyd. Nasza Księgarnia, 2013
J. Schulz, E. Uberhuber, "Leki z Bożej Apteki", Wyd. Znaki Czasu, Warszawa 1987

czwartek, 14 kwietnia 2016

Wiosna w garnku, czyli zupa szpinakowo-pokrzywowa


 Cześć!


Kocham wiosnę! To moja ulubiona pora roku. Wszystko się budzi, napełnia pasją życia, zbliża ku naturze. Jadąc rowerem po Wrocławiu mijam drzewa obsypane różowymi i białymi kwiatuszkami, a ich słodka woń choć na chwilę maskuje smród spalin.

W rodzinnym domu - na wsi, drzewa wciąż są jeszcze zaspane, ale wypuszczają pierwsze pączki liści. Uwielbiam jasno-zielone młode listki na tle czarnej kory drzewek owocowych. Młoda pokrzywa wypuściła już młode parzące listki - idealne do wiosennych potraw.

O zupie szczawiowej myślałam już od dawna. Kojarzy mi się z starą, polską, babciną kuchnią - nieco zapomnianą, ale tak pyszną że ślinka leci na samą myśl :) Pomysł na dodanie do niej pokrzywy podsunął mi wpis Klaudyny Hebdy. Mój przepis to oczywiście miks różnych innych przepisów. I powiem wam - zupa była przepyszna! Coraz bardziej lubuję się w zupach - kremach, choć to nie do końca była zupa krem :)


Pokrzywa
To jedyny składnik, którego raczej nie dostaniesz w sklepach. Trzeba jej wyjść na spotkanie - najlepiej z rękawiczkami, nożyczkami i szmacianą torbą :D Gdzie można ją spotkać? Za miastem, daleko od ulic (chyba że chcesz mieć zupę z ołowiem, który niszczy serce). Najczęściej rośnie w rowach między polami. Na obrzeżach lasów i zagajników. Na łąkach, na polach. Lubi się z dziką różą, głogiem i czarnym bzem. Ale spokojnie wyrośnie obok gwiazdnicy, skrzypu i innych "ziołach", czyli tak zwanych popularnie chwastach.
Radzę z niej nie rezygnować, ponieważ nadaje potrawom wyrazistego smaku i piękną, apetyczną barwę.

Szczaw
Młody, zielony i... kwaśny! Bogaty w żelazo (tak jak pokrzywa) i witaminę C.
Cóż - planowałam go nazbierać, ale roślina, którą podejrzewałam o bycie szczawiem okazała się nim nie być (na razie jeszcze nie odkryłam jej tożsamości). Mój pęk szczawiu dostałam w zwykłym, małym osiedlowym sklepiku na placu św. Macieja - takie sklepiki są na wymarciu, ale najwyraźniej nie na Nadodrzu :D 

Bulion
Mój bulion był niezwykły - ponieważ jako bazy do mojej zupy użyłam  ramen - czyli tradycyjnej japońskiej zupy, którą przygotowałam zeszłej jesieni. Ale tak naprawdę wystarczy kość wieprzowiny lub wołowiny lub skrzydełka kurczaka ugotowane przez pół godziny razem z "kuleczkami" (pieprzem i zielem angielskim), liściem laurowym i solą.

Zupa szpinakowo - pokrzywowa
Przepis:
  • 500 ml bulionu
  • 2 marchewki
  • 100-150 g szczawiu
  • 2-3 garści zblanszowanej* pokrzywy
  • trochę gałki muszkatołowej
  • 1 ziemniak (opcjonalnie)
  • 1 cebula
  • 2 - 3 jajka
  • śmietana 18%
  • mąka
  • woda
  • sok z cytryny
Marchewkę kroimy talarki i gotujemy z bulionem. Ziemniaka i cebulę kroimy w kostkę. Ja dodałam 3 ziemniaki - to było zdecydowanie za dużo, bez ziemniaków zupa była smaczniejsza, ale z ziemniakami jest pożywniejsza, więc sam wybierz co wolisz. Ja następnym razem zrezygnuję z nich całkowicie. Gdy marchewka jest miękka odcedzamy ją i przekładamy do miseczki. Do bulionu wrzucamy cebulę, ziemniaka, zblanszowaną pokrzywę oraz szczaw pozbawiony twardych łodyżek. W tym samym czasie gotujemy jajka ana twardo. Gdy cebula z zieleniną zmięknie wszystko blendujemy na gładką masę. Dodajemy ugotowaną marchewkę. Śmietanę rozstrzepujemy z mąką i odrobiną wody - dodajemy do zupy, aby ją zabielić i zagęścić. Dodajemy gałki muszkatołowej i jeśli jest mało kwaśna dodajemy sok z cytryny do smaku.
Podajemy na gorąco, z jajkiem, posypujemy potartym w paseczki szczawiem i posypujemy gałką muszkatołową.

Bon apetit! 

*Umyte ziele pokrzywy wrzucamy na 1 minutę do wrzątku, po czym odcedzamy zieleninę. Wody nie wylewny, tylko podlewamy nią kwiaty, albo wrzucamy 2 garście pokrzywy i parzymy wiosenną, pokrzywową herbatkę.

Basia


poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Zioła, które zbiera się w marcu i kwietniu

Cześć!

Dziś chciałam wam pokazać listę ziół które można zbierać w wczesną wiosną. Wiem, że marzec się nie dawno skończył, ale stwierdziłam, że wciąż można zbierać wiele marcowych ziół również w kwietniu. Rośliny nie znają się na kalendarzu i nie wiedzą że ten czas kiedy po zimie pokazują się ludziom nazywamy marcem i kwietniem :)

Ja oczywiście nie znam wszystkich ziół z tej listy, ale każdy zna jakiś inny o którym ja nie wiem, więc mam nadzieję, że lista okaże się przydatna.

Moją obecną lista ziół przedstawię wam w tabeli:


W te niedzielne cudownie słoneczne popołudnie wybrałam się po młodziutką pokrzywkę (zachęcam do zbierania!) i sok z brzozy. Ostrzegam was przed takimi pomysłami - nigdy nie wróci się tylko z tym po co chciało się iść, bo w domu okazało się że wróciłam z większym dobytkiem niż planowałam :D Tak się zdarza, więc trzeba być zawsze przygotowanym - nigdy nie wiesz co ci się przytrafi po drodze :) Zatem nazbierałam kilka "chwastów" których rolnicy i ogrodnicy szczególnie nie lubią: młodziutką gwiazdnicę i przytulię czepną. Przyznam się wam że to bardzo przyjemne zbierać tak młode zioła: pachną świeżością, są miękkie i z pewnością smakowite:) Do tego udało mi się zebrać jeszcze kotki - młode bazie, które jeszcze nie zakwitły :)

Dobrze jest się wybrać na taki spacer - można zauważyć wiele innych młodych roślinek, jak i pierwsze okazy tej wiosny. Widziałam szczaw - z którego zrobię zupę, młody bluszczyk kurdybanek, którego mam zamiar w końcu stosować zamiast natki pietruszki oraz pierwszy kwitnący fiołek wonny! Jest on dla mnie bardzo cenny - szczególnie że rośnie dość krótko i mam go niewiele.

A wy jakie młode roślinki  w tym roku zebraliście?

przytulia czepna
młodziutka gwiazdnica
bazie
a tak zbieram mój sok z brzozy
pierwszy w tym roku fiołek wonny

 Basia


Bibliografia:

J. Kwaśniewska, Jskulimowski, H. Tumiłowicz, "Poradnik Zbieracza Ziół", Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego, Warszawa 1956.
M. Gorzkowska, "Zioła, jak zbierać, przetwarzać, stosować, Wyd. BOSZ, Olszanica 2015
Ł. Łuczaj, "Dzika kuchnia", Wyd. Nasza Księgarnia, 2013
J. Schulz, E. Uberhuber, "Leki z Bożej Apteki", Wyd. Znaki Czasu, Warszawa 1987

piątek, 1 kwietnia 2016

Nowa Wiosna. Nowy początek.

Cześć!

Jestem Basia - ta Blondynka z Dziennika Blondynki.

To mój drugi blog. 
Pierwszy wpis. 
1 kwietnia - prima aprilis - ale to nie żart.

Po półtorarocznej przerwie postanowiłam zacząć od nowa. W nowym miejscu. Wraz z nową wiosną.
Chce  pisać na nowo - mam nadzieję że lepiej, z nową grafiką (nad tym będę dużo pracować - obecna jest tymczasowa), z nowym zapałem. Z nową mnie, choć tak naprawdę to starą.

Doświadczenie Dziennika Blondynki dało mi całkiem sporo wiedzy o tym jak pisać bloga, jakich błędów nie popełniać i to co chyba najważniejsze: o czym pisać.

Tematyka tak naprawdę się nie zmieni, jednak pojawią się też nowości ;)
Chce doprecyzować zakres tematów - chcę się pilnować, żeby nie pisać o wszystkim i za dużo na siebie nie brać, bo to prowadzi do braku posta. Nie zabraknie mi pomysłów - za dużo we mnie kreatywności. 

Więc czego możecie się spodziewać po Płatku Róży
Tematów:
  • ziołowych: o kwiatach, o ziołach, o drzewach. O mojej miłości do życia na wsi. 
  • kulinarnych: uwielbiam gotować, a przy temacie ziołowym nie może zabraknąć wpisów na  temat wykorzystania roślin w kuchni.
  • będę kontynuować temat przewodni z Dziennika Blondynki - czyli o włosomaniactwie, i naturalnej pielęgnacji ciała
  • D.I.Y - do it yourself: będzie podzielone na przynajmniej dwa rodzaje:
artist, czyli decupage, rękodzieła czy metamorfozy oraz
la crema - czyli naturalne, własnoręcznie kręcone kremy, mydła, szampony, toniki itp
  • o muzyce: jestem muzykiem i nie umiem się bez niej obyć - ale w tej tematyce będę zdobywać nowe umiejętności - taki eksperyment;)
  • lifestyle: czyli moje przemyślenia. Tu na pewno pojawi się wpis o tym jak różni się życie na wsi od życia w mieście
  • o wierze, o Bogu: temat niezwykle mi bliski, bez którego nie byłabym sobą. W Dzienniku trochę obawiałam się tego tematu, choć przede wszystkim to nie wiedziałam jak go ugryźć - teraz już wiem :) Mam nadzieję że spodoba się wam :)

To chyba wszystko :) Mam nadzieję, że wytrwam i że tym razem blog w pełni będzie się podobał mnie, a dzięki temu i wam. Życzcie mi szczęścia i wytrwałości ;)

Piszcie o swoich doświadczeniach z początkami na blogu. Nie ważne czy pierwszym blogu, drugim czy piątym :)

Basia